LAPONIA
Setki kilometrów nietkniętego środowiska naturalnego; krystalicznie czystych jezior, masywów górskich, lasów, bogatej flory i fauny stanowi o jej uroku i niepowtarzalności. Przetrwała tu fauna, gdzie indziej zagrożona lub już nieistniejąca. Nocami słychać wycie wilków, poza szlakami łatwiej spotkać rosomaka niż człowieka, nad głowami szybują orły. To prawdziwy klejnot dzikiej przyrody. Laponia stanowi jakby „dach Europy”. Tutaj wszystko jest olbrzymie i rozległe; bezmiar przestrzeni, rozlewiska jezior, a nawet mgły sięgające po horyzont. Zbudowana jest z przeciwieństw: albo króluje tu wieczna noc, albo wieczny dzień. Laponia latem to nie zachodzące słońce, koczujące stada reniferów, torfowiska pobielałe kwitnącą wełnianką, łąki pełne kwiatów. Jest Laponia dzika, nieprzyjazna człowiekowi i Laponia cywilizowana z czyściutkimi szosami, ciepłymi domami, wspaniale wyposażonymi ośrodkami sportowymi, hotelami, restauracjami. Rodowici mieszkańcy tych terenów nazywają siebie Saamami, a swój kraj ojczysty – Sapmi. Określają się jako lud słońca i wiatru. Żyją tu od 10 tys. lat, od momentu, kiedy ustąpił stąd lodowiec. Uważa się ich za jedynych obok Basków rdzennych Europejczyków. Zamieszkiwali wschodnią i północną Europę, zanim dotarli tu Słowianie, Germanie i inne ludy indoeuropejskie. Dziś stanowią zaledwie 1,2 % procent ludności zamieszkującej północną Finlandię. Poprzez wieki wymieszali się z ludnością napływową, zasymilowali. I mimo, że za kołem polarnym słońce zachodzi na długie zimowe miesiące, życie toczy się tu normalnie. Światło elektryczne stwarza te same udogodnienia cywilizacyjne dla Saamów co dla ich sąsiadów z południa. O fińskiej Laponii mówi się, że mieszka tu tyle samo ludzi co reniferów. Zwierzęta żyją prawie przez cały rok na wolności, przemieszczając się bez ograniczeń w poszukiwaniu mchów, porostów, jagód i grzybów. Latem wędrują małymi stadkami, zimą zbijają się w stada liczące nawet po kilkaset sztuk. W ciągu roku renifery pokonują około 5000 km. Ich ulubionym przysmakiem jest wonny porost zwany chrobotkiem. Choć renifery żyją w stanie dzikim, każdy z nich ma właściciela, o czym świadczą znaki na uszach. Dwa razy do roku, spędza się je do zagród; w czerwcu – aby oznakować wiosenne „nabytki” i późną jesienią, aby dokonać selekcji. K E M I Na ogromnych przestrzeniach Laponii rzadko można spotkać miasta czy osiedla. Nie znajdziemy tu wsi w „polskim wydaniu”. Lapończycy to społeczeństwo, które nie lubi żyć gromadnie. Kemi jest jednym z większych miast Laponii. Założone zostało w 1869 r. Leży na północnym wybrzeżu Zatoki Botnickiej, w pobliżu najdłuższej fińskiej rzeki Kemijoki. Miasto oferuje turystom wiele atrakcji; safari na skuterach śnieżnych, wędkowanie w przerębli, golf na lodzie i jazdę psim zaprzęgiem. Jednak największe wrażenie robi rejs lodołamaczem i pływanie w pełnym kry morzu. Po 30 latach pracy lodołamacz „Sampo” wykupiła prywatna firma. Statek latem pełni rolę restauracji i ośrodka konferencyjnego. Zimą wypływa w turystyczny rejs. Pasażerowie mogą obserwować jak z potężnym łomotem kruszy metrowej grubości lód, tworząc w zamarzniętym morzu korytarz. Wokół rozpościera się lodowa równina, po której od czasu do czasu mkną skutery śnieżne. Gdy milkną silniki przychodzi czas na kąpiel. W wodoszczelnych kombinezonach koloru pomarańczy wszyscy wyglądają jak kosmici. A chwilę potem unoszą się na wodach Morza Bałtyckiego. Najwięcej śmiechu jest gdy chce się wyjść na brzeg. Lód jest śliski i bardzo trudno wypełznąć. Na pamiątkę tej przygody każdy uczestnik otrzymuje dyplom. W Kemi znajduje się znany na całym świecie zamek lodowy. Tysiące kilogramów śniegu i lodu tworzą niezwykły kompleks hotelowy. Jeśli nie planujemy spędzić tu nocy, koniecznie należy zwiedzić go. Okolice Kemi to malowniczy, trochę dziki, zamieszkały przez dzikie gęsi i foki teren. Mnóstwo tu zieleni i wody. Przed wiekami wiódł tędy szlak Wikingów do Konstantynopola, dzisiaj jest to trasa żeglarzy szukających niezwykłych przeżyć. R O V A N I E M I
Bramą prowadzącą do krainy Saamów jest Rovaniemi, stolica regionu. Leży u zbiegu dwóch potężnych rzek: Kemijoki i Ounasjoki. Na powierzchni 100 km2 zamieszkuje 35.000 mieszkańców. Ze starego Rovaniemi, założonego w 1929 r., nie został nawet ślad. Drewniane chaty i jurty zostały zniszczone przez wycofujące się pod koniec II wojny światowej wojska hitlerowskie. Nowe Rovaniemi zbudowane zostało według projektu słynnego fińskiego architekta Alvara Aalto. Główną ulicą jest Hallituskatu, od której odchodzą arterie na kształt rogów renifera, co widać jedynie z lotu ptaka. Rovaniemi stało się najnowocześniejszym miastem północnej Finlandii. Nie wysoka, biało-szara zabudowa stanowi ciekawy kompleks, skupiając w centrum: muzea, hotele, restauracje. Wszystko jest tu nowe; szkoły, urzędy, szpitale, kościoły. Miasto jest niewielkie, ale dzięki swemu położeniu tętni życiem przez cały rok. Miasto jest ważnym ośrodkiem turystycznym, centrum sportów zimowych, a także bazą, z której wyrusza się na daleką północ. W ciągu roku odwiedza je wielu turystów. Czeka na nich pełen zakres usług hotelarskich i gastronomicznych. W Rovaniemi odbywa się wiele kongresów i konferencji. W okolicy można uprawiać narciarstwo, saneczkarstwo, jazdę na skuterach śnieżnych, wędkarstwo, hokej na lodzie itd. Liczne teatry, galerie sztuki, kluby i puby pozwalają miło i ciekawie spędzić czas. Przy wjeździe do Rovaniemi usytuowane jest Arktikum. Należy do najciekawszych fińskich muzeów. Zachwyt wzbudza już sam budynek i jego położenie. Tuż za nim płynie rzeka Ounasjoki, a prowadzi nad nią wspaniały szklany tunel. W Ośrodku Badań Arktycznych mieści się muzeum, biblioteka, kawiarnia oraz sklep z saamskim rękodziełem i pamiątkami. Arktikum zajmuje się Laponią i regionem arktycznym. Wystawy prezentują warunki życia za kręgiem polarnym, historię i kulturę oraz zwyczaje Ludów Północy. Można tu obejrzeć zrekonstruowane osady koczowników, długie, wąskie łódki, stroje plemion arktycznych, usłyszeć odgłosy wybranych ptaków itd. 8 km na północ od Rovaniemi znajduje się Napapiiri – Arctic Cicle. Wizyta na Kole Podbiegunowym dostarcza wielu emocji i niewątpliwie rozbudza wyobraźnię. Za niewielką opłatą można wejść w posiadanie dyplomu „polarnika”, uwierzytelnionego wielką pieczęcią i zamaszystym podpisem. Z WIZYTĄ U ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA Dzieci na całym świecie wiedzą, ze Święty Mikołaj mieszka w Laponii na górze Korvatunturi. Na jej szczycie znajduje się coś, co przypomina uszy, dlatego Mikołaj słyszy wszystkie dzieci i wie, które były niegrzeczne. Na terenie Wioski Świętego Mikołaja mieści się jego główna poczta. Można stąd wysłać pocztówkę z „firmowym” znaczkiem, a nawet zamówić na gwiazdkę list napisany osobiście przez Świętego Mikołaja, który zostanie wysłany pod wskazany adres. W Finlandii dobrze znany jest domicyl: Santa Claus, Main Post Office, FIN-96930 Arctic Circle, pod który dzieci z całego świata wysyłają miliony listów. Mikołaj dostaje rocznie około 32.000 listów z ponad 189 krajów. Najczęściej piszą do Mikołaja Anglicy, potem Włosi, a zaszczytne trzecie miejsce zajmują Polacy. Na terenie wioski znajdują się liczne sklepiki z lapońskimi upominkami i świątecznymi przysmakami. Są też kawiarnie i restauracje oraz tradycyjna wędzarnia łososi. Przed świętami Bożego Narodzenia na lotnisku w Rovaniemi lądują wielkie samoloty. Pasażerowie to głównie zamożni turyści z dziećmi, którzy przybyli tu, aby Święty Mikołaj mógł im osobiście wręczyć prezenty. Na pamiątkę wizyty warto zrobić sobie zdjęcie ze Świętym Mikołajem. Można też po cichutku powiedzieć mu o jakim prezencie marzymy, choć tak naprawdę Święty Mikołaj, nawet bez mówienia, wie. Sama to sprawdziłam. Czekając na wizytę u Świętego Mikołaja trochę czasu spędziłam w sklepach z pamiątkami. Zachwyciły mnie maleńkie słoiczki i puszeczki pełne smakołyków. Moją uwagę przyciągnęło opakowanie z wizerunkiem niedźwiedzia. Potem przyszedł czas wizyty u Świętego Mikołaja. Zapamiętam ją na zawsze, bo oprócz miłej, serdecznej pogawędki dostałam prezent. Proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy z przepastnych kieszeni stroju Świętego Mikołaja powędrował w mojej ręce pasztet z niedźwiedzia. I co – nie ma magii? Pasztet stoi w lodówce i czeka na Mikołaja. Chciałabym razem z nim go spróbować. Wierzę, że mnie odwiedzi.
tekst: Marzena Sokołowska zdjęcia: Finnish Tourist Board
|